Pokażę wam dzisiaj dwa makijażowe zakupy jakie już od dość dawna chciałam mieć, a mianowicie bazę pod cienie i korektor rozświetlający.
O bazie z Paese naczytałam się bardzo dużo pozytywnych rzeczy i faktycznie jest bardzo dobra. Faktycznie tak jak producent obiecuje rozjaśnia delikatnie skórę powiek, dzięki niej cienie maja bardziej intensywny kolor i przede wszystkim są duużo trwalsze, nie zbierają się w zagłębieniach i generalnie oko wygląda cały czas tak jak byśmy tego chciały :)
Ostatnio spodobała mi się firma Paese, czytam same pozytywne recenzje i nabieram coraz większej ochoty na te kosmetyki :) I dodam że na nich jest napisane Made in Poland;)
Wracając do bazy, ma ona leciutko różowo-fioletową, kremową konsystencję, łatwo się ja rozprowadza na powiece. Jest przyjemna w użyciu. Słoiczek 5ml kosztował 15 zł i ciekawa jestem na jak długo mi starczy xp
O i właśnie tak wygląda w środku:)->
Kolejnym niedawno zakupionym prze mnie produktem jest rozświetlający korektor pod oczy Magic Pen Lovely. Kupiłam go troche w ciemno, bo akurat wpadł mi w ręce gdy siedział sobie na półce z napisem promocja :)
Oto ten Pan
Generalnie z nim to jest tak, że ta nazwa korektor pod oczy to chyba przesadnie jest mu nadana, gdyż ja niby nie potrzebuje korektora pod oczy, bo nie mam problemu z cieniami czy opuchlizną, ale i tak dostrzegam, że krycie ma praktycznie żadne xp Jednakowoż mi to nie przeszkadza gdyż zakupiłam go dla innego efektu, a mianowicie rozświetlenia iiiiii w tym wypadku jest świetny, ma mnóstwo malutkich drobinek które odbijają świtało i śmiało można go używać jako rozświetlacza w płynie na policzki czy inne części twarzy które chcemy rozświetlić:) Dodatkowo ma fajny aplikator w formie pędzelka :) Dziwne w nim jest to, że nie ma żadnego numerka odcienia czy coś, w każdym razie ja go wzięłam w ciemno bo wydawał się jasny i rzeczywiście jest dla mnie idealny, stapia się z BB garniera i z moją skórą więc jak dla mnie jest fajny, ale jeśli ktoś szuka dobrego korektora pod oczy czy boi się brać kosmetyki na oko to może być niefajny xp
Dziękuje za uwagę:)
Love cosmeticss
czwartek, 3 stycznia 2013
niedziela, 30 grudnia 2012
Czarna krecha
Makijaż wykonany przy pomocy czarnego eyelinera jest jednym z moich ulubionych, kobiecy, sexowny, drapieżny, wymaga lekkiej wprawy, ale gdy już się ją ma, wystarczy narysować kreskę, pomalować rzęsy maskara a usta przeciągnąć czerwona szminką i makijaż wieczorowy gotowy! Dlatego tak wiele dziewczyn uwielbia eye linery, na rynku są dostępne żelowe które nakłada się osobnym pędzelkiem, eye linery w pisaku a także w pędzelku, ja w swoim życiu miałam do tej pory te w pędzelku ale trzech różnych firm :) I postaram się je dzisiaj wam pokazać.
Pierwszym eye linerem na którym zdobywałam doświadczenie i uczyłam się robić kreski był Miss Sporty Fabulous Glam Liquid Eye Liner, było to w czasach początku liceum, nie pamiętam dokładnie ile kosztował, ale coś ok. 8 zł i po czasie stwierdzam że był bardzo dobry, miał miękki pędzelek który pozwalał wyczarować zarówno cienką codzienną kreskę jak i tę grubszą na większe wyjścia. Niestety gdy mi się skończył nie znalazłam go ponownie w sklepie gdyż przestał być produkowany ;( Musiałam poszukiwać zastępstwa xp
Przez te poszukiwania niemiłosiernie się nadziałam na coś okropnego xp
a był to Bell Perfect Dip, masakra po prostu! Jeżeli dla kogoś był to pierwszy eye liner to na pewno mocno się sparzył, końcówka niby-pędzelka jest strasznie twarda, bardzo ciężko zrobić nią coś na powiece, tuszu potrafi braknąć w trakcie rysowania kreski więc nie da jej się namalować za jednym pociągnięciem kreski. Do tego wychodzi krzywa i niewyraźna, zdecydowanie pomyłka. Do tego jest droższy i wgl nie wart swojej ceny (kosztuje ok. 12zł).

Kolejnym i aktualnie przeze mnie używanym eyelinerem jest ten z firmy Lovely jest niemal identyczny jak ten z MS, ma świetną końcówkę, mięciutką którą można machnąć kreskę za jednym pociągnięciem, ma też bardzo korzystną cenę bo ok. 6zł . Więc na prawdę jest godny polecenia :)
Eye linery generalnie nie są jakieś drogie, wystarczy wybrać się do pierwszej lepszej drogerii a coś taniego można kupić, a na prawdę warto wydac te kilka złotych, bo efekt jest cudowny :))
Tak więc dziękuję za uwagę i malujcie czarne krechy! (Nie muszą być w sumie tylko czarne, można troszkę poszaleć i namalować sobie brązową, niebieską, czerwoną i teraz na Sylwestra brokatową kreskę i również wyglądać zniewalająco :))
Samowystarczalna!
Ahhhh jak czasem milo sobie zrobić samemu prezent...człowiek sam wie najlepiej czego mu trzeba....a robienie sobie prezentów zwłaszcza kosmetycznych najlepiej opłaca się w wigilie i kilka dni po świętach wtedy wszystkie te cudowne zestawiki są w promocjach i ja z jednej takiej skorzystałam w wigilię rano ( a więc jeszcze nie wiedziałam, że wieczorem będę w posiadaniu zapasu kosmetyków na przyszły rok xp) . Jak dla mnie zestaw marzeniee...
Czyli zestaw Dla Mnie od Garniera mój ubóstwiany kremik BB dla tłuściochów + korektor na pryszczyki Czysta Skóra Active w wersji roll-on. Sam krem bez promocji kosztuje 20 zł, korektor też coś koło tego, a ja za całość dałam 23 zł hah! Kremik już wam zachwalałam, wypowiem się co nieco o korektorze. Dla mnie jest całkiem niezły nie mam zbyt dużo niedoskonałości, ale jeśli już to nieźle je kryje i chyba trochę wysusza więc pomaga w gojeniu się, nie wiem czy pomógłby w zamaskowaniu wulkanów jakie miałam za czasów gimnazjum ale na drobne wypryski nadaje się świetnie, kolor również jak na takiego bladziucha jak ja jest całkiem niezły xd
No więc prezencik moim zdaniem jak talala xd Pozdrawam;)
Czyli zestaw Dla Mnie od Garniera mój ubóstwiany kremik BB dla tłuściochów + korektor na pryszczyki Czysta Skóra Active w wersji roll-on. Sam krem bez promocji kosztuje 20 zł, korektor też coś koło tego, a ja za całość dałam 23 zł hah! Kremik już wam zachwalałam, wypowiem się co nieco o korektorze. Dla mnie jest całkiem niezły nie mam zbyt dużo niedoskonałości, ale jeśli już to nieźle je kryje i chyba trochę wysusza więc pomaga w gojeniu się, nie wiem czy pomógłby w zamaskowaniu wulkanów jakie miałam za czasów gimnazjum ale na drobne wypryski nadaje się świetnie, kolor również jak na takiego bladziucha jak ja jest całkiem niezły xd
No więc prezencik moim zdaniem jak talala xd Pozdrawam;)
sobota, 29 grudnia 2012
Mikołajowe cuda
Już ostatni post na temat prezentów od Mikołaja, było ich na prawdę dużooo hehe xd Jak widać Mikołaj mnie dobrze zna i wie co mi się podoba;)) Dzisiaj już nie pochwale się kosmetykami a ciuszkami:))
Zacznę od sweterka na który od dłuższego czasu miałam chrapkę;) Marzył mi się czarny sweter ze srebrną nitką... założony do czarnych błyszczących legginsów oraz szpilek wygląda bossko (nawet na moim nie bosskim ciele xp) a więc tak mi sie marzył i marzył ale nie mogłam go spotkać, a jak już to po jakiś niebotycznych cenach...a tu patrzeć Mikołaj przynosi takie cudo
Słuchafony jak dzwony, a raczej nausznikony jak dzwony xp Milusie, cieplusie, aż uszy parują. Ograniczają trochę słuch ale cóż to za wada? Żaaadna, czasem lepiej założyć nauszniki i nic nie słyszeć a raczej nikogoo...yyyy...dobra dalej xp
Zacznę od sweterka na który od dłuższego czasu miałam chrapkę;) Marzył mi się czarny sweter ze srebrną nitką... założony do czarnych błyszczących legginsów oraz szpilek wygląda bossko (nawet na moim nie bosskim ciele xp) a więc tak mi sie marzył i marzył ale nie mogłam go spotkać, a jak już to po jakiś niebotycznych cenach...a tu patrzeć Mikołaj przynosi takie cudo
Mój kot Karol z racji wieku nabrał zwyczaju uwalania się na środku mojego łóżka i nie wykazywał chęci przesunięcia się więc chcąc nie chcąc wylądował w kadrze xp No, ale wracając do sweterka mi osobiście się bardzo podoba, jest prosty, w sam raz do legginsów bo sięga za tyłek i jego jedyna ozdobą jest srebrna nitka. Nie potrzeba żadnych wisiorków czy naszyjników sweterek sam w sobie jest ozdobą. Baaardzo jestem zadowolona z tego prezentuu :)
Kolejna rzecz nawiązuje do naszej ostatniej pogody, wiecie, lekki mrozik tak -15 to troszkę może być chłodno zwłaszcza jak Kamila-mózg wsadziła gdzieś swą czapkę i gdyby nie mikołaj chodziła by z gołym czerepkiem ;) Ale nieeee, ale nieeeee dostała coś takiegooo
Prezent kompletnie nieoczekiwany a zarazem tak chciany(?) rajstopki ze szwem z tyłu, jak dla mnie jedyne rajstopy które są sexiiiiiii no strasznie mi się podobają, nie wiem jeszcze jak będą wyglądały na moich grubych kopytkach aleeee mam nadzieję, a to podstawa, że założę je na studniówkę mojego chłopaka...no to rajstopy mam, jeszcze tylko sukienka, buty, torebka....i mogę iść :P
Dostałam również koszulkę nocną ale mam ją własnie na sobie więc zdjęcia brak, ale jest świetna, jasnoniebieska z myszka Minnie:))
Doobranoc :*
czwartek, 27 grudnia 2012
Worek pełen prezentów cd. :P
Tyle dostałam prezentów od Mikołaja, że aby się nimi wszystkimi pochwalić musiałam podzielić materiał na dwie notki ;) Dzisiaj wam przedstawię cudowne zestawy kosmetyków które dostałam.
Na początek zestaw nawiązujący do kolorówki którą przedstawiłam wcześniej. Pakiecik marki Rimmel składający się z płynu do demakijażu oczu, a także tuszu do rzęs Extra Super Lash w kolorze czarnym.
Zestaw z kuszącą Panią Kate Moss na froncie pewnie i Mikołaja skusił xp Tusz chyba już wszyscy znają, jest dość długo na naszym rynku, pamiętam, że kiedyś miałam go w posiadaniu, niestety nie pamiętam zbyt efektu jaki ten tusz daje, a nie chcę go otwierać bo muszę swoje dwa ulubieńce wykończyć ;) A płyn rewelacja, po przeczytaniu bardzo dobrych opinii na wizażu stwierdziłam że raz odstawię micelka z biedry i ten wypróbuję. Jest świetny! Wszystko pięknie zmywa choć micelek w sumie mu w niczym nie ustępuje ;)) Dodam, że płyn ten ma niezły krótki skład i jest w pojemności 125ml, ponoć nie można go kupić w cenie regularnej, pojawia się w tylko różnego rodzaju zestawach nad czym, jak czytałam, wiele kobiet ubolewa ;)
Aaa wgl na samym opakowaniu kartonowym tego zestawu jest propozycja makijażu gurnolotnie nazwana Makijażem zaklinaczki spojrzeń xp ale fakt faktem jest to ciekawy makijaż nad którego kolorystyką można samemu pokombinować ;)
Kolejny zestaw już bardziej zapachowy to Playboy Play It Rock żel pod prysznic + deodoronat. Zapach może nie do końca w moim stylu, ale podoba mi się i na pewno się nie zmarnuje hehe, a żel wpadł mi w oko, bo jest z drobinkami połyskującymi, a ja tak sroczka jestem, wszystko co się świeci musi być moje ;) Tak wygląda ten zestawik
Fajne ma opakowanie, niby ze skórki ;)) A i dodam że jak na dezodorant to zapach utrzymuje się długaśnie;) A generalnie z serii Play it... wielbię wersję Lovely, mam mgiełkę która pachnie króciutko, ale jej zapach przywołuje mi na myśl wiele miłych wspomnień ;))
I ostatnie, najlepsze na koniec zostawiłam. To zestaw Dove Silk Collection, który stwierdziłam, że nawet jak mi Mikołaj nie przyniesie to i tak sobie kupię, gdyż uwielbiam kosmetyki Dove, a w tym zestawie poszczególne sztuki wychodzą w baaaardzo korzystnej cenie ;)
W skład zestawu wchodzą;
-Deodorant Silk Dry -150ml
-Odżywczy żel pod prysznic Dove Silk Glow 250m
-Jedwabiście odżywiający balsam do ciala Dove Silky Nourishment 250ml (moj ulubiony!!:))
-Wygładzający szampon do włosów Dove Silk&Sleek
Wszystkie kosmetyki oprócz szamponu miałam wcześniej i wiem że gwarantują piękny zapach i piękną skórę, specyfiki marki Dove są jedynymi po których rezultaty na mojej skórze widać gołym okiem i to obojętnie do której serii należą. Rzadko używam balsamu bo jestem leniem i nie chce mi się wcierać go po każdej kąpieli, a dzięki żelom dove moja skóra wcale braku balsamu nie odczuwa ;)) Wyjątkiem jest ten silky nourishment bo jak jego mam to jakoś nabieram ochoty na wcieranie, skóra po nim jest piękna, balsam ma delikatne drobinki dzięki czemu skóra wygląda na zdrową i promienną :))) Co do szamponu to nie mogę się na razie wypowiedzieć, ładnie pachnie- tyle wiem na razie ;) Kiedyś zraziłam się do szamponów tej marki, pamiętam że włosy praktycznie już w takcie suszenia się przetłuszczały więc oddałam mamie i do tej pory jakoś nie zakupiłam. Ten na pewno wypróbuję, jeśli się sytuacja powtórzy oddam go mamie, jej na pewno będzie się podobał xd
Na początek zestaw nawiązujący do kolorówki którą przedstawiłam wcześniej. Pakiecik marki Rimmel składający się z płynu do demakijażu oczu, a także tuszu do rzęs Extra Super Lash w kolorze czarnym.
Zestaw z kuszącą Panią Kate Moss na froncie pewnie i Mikołaja skusił xp Tusz chyba już wszyscy znają, jest dość długo na naszym rynku, pamiętam, że kiedyś miałam go w posiadaniu, niestety nie pamiętam zbyt efektu jaki ten tusz daje, a nie chcę go otwierać bo muszę swoje dwa ulubieńce wykończyć ;) A płyn rewelacja, po przeczytaniu bardzo dobrych opinii na wizażu stwierdziłam że raz odstawię micelka z biedry i ten wypróbuję. Jest świetny! Wszystko pięknie zmywa choć micelek w sumie mu w niczym nie ustępuje ;)) Dodam, że płyn ten ma niezły krótki skład i jest w pojemności 125ml, ponoć nie można go kupić w cenie regularnej, pojawia się w tylko różnego rodzaju zestawach nad czym, jak czytałam, wiele kobiet ubolewa ;)
Aaa wgl na samym opakowaniu kartonowym tego zestawu jest propozycja makijażu gurnolotnie nazwana Makijażem zaklinaczki spojrzeń xp ale fakt faktem jest to ciekawy makijaż nad którego kolorystyką można samemu pokombinować ;)
Kolejny zestaw już bardziej zapachowy to Playboy Play It Rock żel pod prysznic + deodoronat. Zapach może nie do końca w moim stylu, ale podoba mi się i na pewno się nie zmarnuje hehe, a żel wpadł mi w oko, bo jest z drobinkami połyskującymi, a ja tak sroczka jestem, wszystko co się świeci musi być moje ;) Tak wygląda ten zestawik
Fajne ma opakowanie, niby ze skórki ;)) A i dodam że jak na dezodorant to zapach utrzymuje się długaśnie;) A generalnie z serii Play it... wielbię wersję Lovely, mam mgiełkę która pachnie króciutko, ale jej zapach przywołuje mi na myśl wiele miłych wspomnień ;))
I ostatnie, najlepsze na koniec zostawiłam. To zestaw Dove Silk Collection, który stwierdziłam, że nawet jak mi Mikołaj nie przyniesie to i tak sobie kupię, gdyż uwielbiam kosmetyki Dove, a w tym zestawie poszczególne sztuki wychodzą w baaaardzo korzystnej cenie ;)
W skład zestawu wchodzą;
-Deodorant Silk Dry -150ml
-Odżywczy żel pod prysznic Dove Silk Glow 250m
-Jedwabiście odżywiający balsam do ciala Dove Silky Nourishment 250ml (moj ulubiony!!:))
-Wygładzający szampon do włosów Dove Silk&Sleek
Wszystkie kosmetyki oprócz szamponu miałam wcześniej i wiem że gwarantują piękny zapach i piękną skórę, specyfiki marki Dove są jedynymi po których rezultaty na mojej skórze widać gołym okiem i to obojętnie do której serii należą. Rzadko używam balsamu bo jestem leniem i nie chce mi się wcierać go po każdej kąpieli, a dzięki żelom dove moja skóra wcale braku balsamu nie odczuwa ;)) Wyjątkiem jest ten silky nourishment bo jak jego mam to jakoś nabieram ochoty na wcieranie, skóra po nim jest piękna, balsam ma delikatne drobinki dzięki czemu skóra wygląda na zdrową i promienną :))) Co do szamponu to nie mogę się na razie wypowiedzieć, ładnie pachnie- tyle wiem na razie ;) Kiedyś zraziłam się do szamponów tej marki, pamiętam że włosy praktycznie już w takcie suszenia się przetłuszczały więc oddałam mamie i do tej pory jakoś nie zakupiłam. Ten na pewno wypróbuję, jeśli się sytuacja powtórzy oddam go mamie, jej na pewno będzie się podobał xd
Worek pełen prezentów:))
"Święta, święta i po świętach"- nienawidzę tego stwierdzenia, strasznie bagatelizuje ten świąteczny magiczny czas. Święta jak co roku spędziłam w gronie rodziny i z moim chłopakiem, było na prawdę fajnie;)) Nawet Mikołaj nas odwiedził, miał troszkę problemu ze znalezieniem nas ale w końcu dotarł a worek miał tak ogromny że w drzwi nie mógł się zmieścić hehe :) W końcu wszyscy byliśmy bardzo grzeczni a na wigilii u mojego brata było ponad 20 osób więc było troszkę tych prezentów ;)
A na dowód zdjęcie mojej bratanicy z Mikołajem:)
I Mikołaj był w tym roku bardzo bogaty, a ja chyba byłam bardzo grzeczna i przyniósł mi bardzooo dużo prezentów, w tym bardzo dużo kosmetyków, pokażę wam jee :)))
pierwsze co to pokażę wam mojego Sleekaa cudeńko po prostu nazywa się Oh So Special numerek 658, niestety mój aparat nie pokazuje zbyt dobrze tych kolorków więc wrzucę fotkę ze strony internetowej
Ta paletka to było moje marzenie, cudowne kolory, 5 cieni metalicznych oraz 7 matowych, zakochałam się w niej jak tylko ja otworzyłam :))
Dodatkowo dostałam również cienie z Astor
Bardzo fajna malutka paletka, numer 600-Delicate attention, 2 cienie to odcienie złotka a reszta to kombinacja różu i fioletu, bardzo fajne rzeczy można nimi wykombinować na swoich oczach :))
Do tych dwóch cudnych paletek dostałam pędzelek do cieni Dual Eyshadow Brush Elite Model's który pomaga bawić się tymi cieniami hehe :)
Otrzymałam również zestaw minibłyszczyków z IsaDora:)
od lewej: 06 Toffee, 41 Sweet Lychee oraz 29 Bubble Gum
A także lakier do paznokci Astor Fash'n Studio nr. 070 prezentuje się mniej więcej tak:
I to by było na tyle z kolorówki, w najbliższym czasie pochwalę się zestawami jakimi obdarzył mnie mikołaj hehe :)
Pozdrawiam :)
A na dowód zdjęcie mojej bratanicy z Mikołajem:)
I Mikołaj był w tym roku bardzo bogaty, a ja chyba byłam bardzo grzeczna i przyniósł mi bardzooo dużo prezentów, w tym bardzo dużo kosmetyków, pokażę wam jee :)))
pierwsze co to pokażę wam mojego Sleekaa cudeńko po prostu nazywa się Oh So Special numerek 658, niestety mój aparat nie pokazuje zbyt dobrze tych kolorków więc wrzucę fotkę ze strony internetowej
Ta paletka to było moje marzenie, cudowne kolory, 5 cieni metalicznych oraz 7 matowych, zakochałam się w niej jak tylko ja otworzyłam :))
Dodatkowo dostałam również cienie z Astor
Bardzo fajna malutka paletka, numer 600-Delicate attention, 2 cienie to odcienie złotka a reszta to kombinacja różu i fioletu, bardzo fajne rzeczy można nimi wykombinować na swoich oczach :))
Do tych dwóch cudnych paletek dostałam pędzelek do cieni Dual Eyshadow Brush Elite Model's który pomaga bawić się tymi cieniami hehe :)
Otrzymałam również zestaw minibłyszczyków z IsaDora:)
od lewej: 06 Toffee, 41 Sweet Lychee oraz 29 Bubble Gum
A także lakier do paznokci Astor Fash'n Studio nr. 070 prezentuje się mniej więcej tak:
I to by było na tyle z kolorówki, w najbliższym czasie pochwalę się zestawami jakimi obdarzył mnie mikołaj hehe :)
Pozdrawiam :)
czwartek, 20 grudnia 2012
Pielęgnacja twarzy cd.
Hej, dziś zgodnie z obietnicą ciąg dalszy kosmetyków do pielęgnacji twarzyy :)
Jako, że mamy zimową porę, w wyjątkowe chłodne dni smaruję buzie pod krem BB dodatkowo Cetaphilem, aby ochronić jakoś twarz przed zimnem i wiatrem. Cetaphil to specjalistyczny preparat do cery suchej, odwodnionej, po zabiegach dermatologicznych, mega nawilżający, dużo osób go sobie chwali, dla mnie i dla mojej baardzo tłustej cery nadaje się tylko w wyjątkowo mroźne dni jako osłonka:) Kiedyś użyłam go gdy byłam cały dzień w domu, na świeżo umytą twarz, a po jakiejś 1-2h mogłam tłuszcz z buzi na patelnie przelać xp Także nie nadaje się na co dzień ^^,
Cetaphil jak już pisałam to produkt specjalistyczny, można go kupić tylko w aptekach, nie wiem ile dokładnie kosztuje, ale coś ok. 40 zł więc nie jest to zbyt wygórowana cena a dodam że jest on baaaaardzo wydajny, jedna kropelka wystarcza mi na wysmarowanie całej buzi:)
Od niedawna używam też kremów na noc, w końcu mam już 22 lata więc już myślę o zapobieganiu zmarszczkom itp. Poza tym zauważyłam że po dobrym nawilżającym kremie na noc skóra w dzień dużo mniej mi się świeci:) Krem AA Efekt Matujący nabyłam dość niedawno w Tesco w zestawie z żelem który prezentowałam wcześniej. Kremik ładnie pachnie i o dziwo dość dobrze matuje, jak rano wstaję cera
w ogóle(!) się nie błyszczy, zobaczymy jaki będzie ten długoterminowy efekt...na razie jest przyjemy w użyciu, ma lekką konsystencję i rano mam po nim ładą, wypoczętą cerę, puki co niczego więcej nie oczekuje po kremie na noc także śmiało polecam dla wszystkich posiadających super mega tłustą cerę :)
Najlepsze zostawiłam na koniec BBCream Garnier Miracle Skin Perfector dla cery tłustej i mieszanej, objawienie roku jak dla mnie. No jest po prostu idealny, zrezygnowałam z podkładów gdyż żaden matujący nie dał mi tak wielu efektów na raz jak ta cudowna tubka. Po pierwsze i najważniejsze -matuje! Kurde nic nigdy mi tak dobrze buzi nie zmatowiło wiadomo, efekt nie da rady utrzymać się cały dzień, ale jest to dobrych kilka godzin a potem ewentualne male poprawki pudrem. Po drugie sprawia, że moja buzia jest śliczna, jednolita, nie widać przebarwień czy drobnych krostek, idealnie stapia się z cera nie tworząc efektu maski. Dodatkowo jest bardzo wydajny gdyż niewielka ilość sprawi że buzia wygląda jak nowa:) Mało tego w promocji kosztuje 15 zł a w cenie regularnej 20, jest łatwo dostępny i kolorek Light mi bardzo odpowiada co jest rzadkością u mnie gdyż mam bardzo jasna cerę i zazwyczaj nawet te najjaśniejsze kolory podkładów znacząco różniły się od koloru mojej skóry. Dla mnie po prostu KWC, zakochałam się i myślę, że prędko mi nie przejdzie. Dodam, że początkowo podchodziłam dość sceptycznie, jakoś Garnier nie jest dla mnie faworytem wśród marek kosmetyków, ale chciałam spróbować, zaskoczenie było ogromne jak nałożyłam go pierwszy raz na twarz, nie mogłam uwierzyć w ten efekt;))) Nie polecam go raczej osobom z suchą bądź wrażliwą cerą, ma w składzie alkohol i może jeszcze bardziej wysuszyć, ale dla cery tłustej i mieszanej polecam cholernie bo efekt jest zdumiewający!
Tak więc dzięki kremowi na noc i bb garniera jakoś okiełznałam moja skórę i sporo zredukowałm świecenie, na jak długo ?.....oooo tego nawet Majowie nie wiedzą, ale mam nadzieje że jeszcze trochę to potrwa:)) Dodatkowo używam bibułki i puder matujący( które zapewne też kiedyś pokaże ) i jakoś daje radę z tą moją nieszczęsną cerą ;)
To się naprodukowałam, lecę spać, jutro pokażę wam mój nowy zakup :))
Paaaaaaaaaaaa :**
Jako, że mamy zimową porę, w wyjątkowe chłodne dni smaruję buzie pod krem BB dodatkowo Cetaphilem, aby ochronić jakoś twarz przed zimnem i wiatrem. Cetaphil to specjalistyczny preparat do cery suchej, odwodnionej, po zabiegach dermatologicznych, mega nawilżający, dużo osób go sobie chwali, dla mnie i dla mojej baardzo tłustej cery nadaje się tylko w wyjątkowo mroźne dni jako osłonka:) Kiedyś użyłam go gdy byłam cały dzień w domu, na świeżo umytą twarz, a po jakiejś 1-2h mogłam tłuszcz z buzi na patelnie przelać xp Także nie nadaje się na co dzień ^^,
Cetaphil jak już pisałam to produkt specjalistyczny, można go kupić tylko w aptekach, nie wiem ile dokładnie kosztuje, ale coś ok. 40 zł więc nie jest to zbyt wygórowana cena a dodam że jest on baaaaardzo wydajny, jedna kropelka wystarcza mi na wysmarowanie całej buzi:)
Od niedawna używam też kremów na noc, w końcu mam już 22 lata więc już myślę o zapobieganiu zmarszczkom itp. Poza tym zauważyłam że po dobrym nawilżającym kremie na noc skóra w dzień dużo mniej mi się świeci:) Krem AA Efekt Matujący nabyłam dość niedawno w Tesco w zestawie z żelem który prezentowałam wcześniej. Kremik ładnie pachnie i o dziwo dość dobrze matuje, jak rano wstaję cera
w ogóle(!) się nie błyszczy, zobaczymy jaki będzie ten długoterminowy efekt...na razie jest przyjemy w użyciu, ma lekką konsystencję i rano mam po nim ładą, wypoczętą cerę, puki co niczego więcej nie oczekuje po kremie na noc także śmiało polecam dla wszystkich posiadających super mega tłustą cerę :)
Najlepsze zostawiłam na koniec BBCream Garnier Miracle Skin Perfector dla cery tłustej i mieszanej, objawienie roku jak dla mnie. No jest po prostu idealny, zrezygnowałam z podkładów gdyż żaden matujący nie dał mi tak wielu efektów na raz jak ta cudowna tubka. Po pierwsze i najważniejsze -matuje! Kurde nic nigdy mi tak dobrze buzi nie zmatowiło wiadomo, efekt nie da rady utrzymać się cały dzień, ale jest to dobrych kilka godzin a potem ewentualne male poprawki pudrem. Po drugie sprawia, że moja buzia jest śliczna, jednolita, nie widać przebarwień czy drobnych krostek, idealnie stapia się z cera nie tworząc efektu maski. Dodatkowo jest bardzo wydajny gdyż niewielka ilość sprawi że buzia wygląda jak nowa:) Mało tego w promocji kosztuje 15 zł a w cenie regularnej 20, jest łatwo dostępny i kolorek Light mi bardzo odpowiada co jest rzadkością u mnie gdyż mam bardzo jasna cerę i zazwyczaj nawet te najjaśniejsze kolory podkładów znacząco różniły się od koloru mojej skóry. Dla mnie po prostu KWC, zakochałam się i myślę, że prędko mi nie przejdzie. Dodam, że początkowo podchodziłam dość sceptycznie, jakoś Garnier nie jest dla mnie faworytem wśród marek kosmetyków, ale chciałam spróbować, zaskoczenie było ogromne jak nałożyłam go pierwszy raz na twarz, nie mogłam uwierzyć w ten efekt;))) Nie polecam go raczej osobom z suchą bądź wrażliwą cerą, ma w składzie alkohol i może jeszcze bardziej wysuszyć, ale dla cery tłustej i mieszanej polecam cholernie bo efekt jest zdumiewający!
Tak więc dzięki kremowi na noc i bb garniera jakoś okiełznałam moja skórę i sporo zredukowałm świecenie, na jak długo ?.....oooo tego nawet Majowie nie wiedzą, ale mam nadzieje że jeszcze trochę to potrwa:)) Dodatkowo używam bibułki i puder matujący( które zapewne też kiedyś pokaże ) i jakoś daje radę z tą moją nieszczęsną cerą ;)
To się naprodukowałam, lecę spać, jutro pokażę wam mój nowy zakup :))
Paaaaaaaaaaaa :**
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


